ważne i wazniejsze. priorytet: dziecko

Kurka spacyfikowała wczoraj naszą sypialnię. Uwielbia przychodzić do nas nad ranem i śpimy tak jeszcze godzinkę lub dwie. Wczoraj przyszła w porze zasypiania. Kiedy już zasnęła, to miałam wrażenie, że wygląda zupełnie inaczej niż za dnia. Albo ja dopiero po całym dniu mam czas by spojrzeć na nią w w taki a nie inny sposób. Po prostu inaczej.

z16178377Q

Dawno nie zaglądałam na mojego ulubionego bloga KLIK. Ale jak już zajrzałam, zaczęłam rozliczać własną siebie – z czasu poświęconego mojemu dziecku, Małżowi, mi samej (inspirujący mnie post możesz przeczytać TUTAJ). Patrzyłam na śpiącą Kurkę i pomyślałam: a co jeśli jutro skończy się świat, albo Putin rozpieprzy połowę globu swoją atomówką? albo po prostu nie otworzę oczu, nie obudzę się…? Nie chodzi mi o to, by zamknąć siebie i bliskich pod szczelnym kloszem, bo tak się po prostu nie da.

Dopiero w momencie, gdy Kurka poszła do żłoba, a ja do pracy, odczułam jak bardzo kurczy się moja doba. na początku próbowałam (trochę na wyrost) wynagrodzić Kurce moją nieobecność; dziś z perspektywy czasu wiem, że nie był to najlepszy pomysł. Byle jak, byle być. W efekcie, kończyło się na tym, że Kura siedziała w kartonie z zabawkami, a jak myłam gary, albo przeglądałam fejsbuka.

Powinniśmy pielęgnować każde spędzone z naszymi dziećmi chwile; przecież za moment wyfruną z gniazda i przestaną być Kurkami, Żabkami, Kotkami. Dziś wizja opuszczania przez Kurkę rodzinnych pieleszy wydaje mi się bardzo odległa, ale…  ale nie do końca o tym jest ten post. Nie powinniśmy skupiać się na tym co będzie – to tu i teraz ma być priorytetem; w skali ważności to rzucanie piłką, przejażdżka lalki na miniaturowym wózku i wieża z klocków ma pierwszeństwo. i przytulańce.

Zawsze mi mówiono, żeby nie nosić dziecka na rękach i tyle nie przytulać „bo się przyzwyczai”. Dziś Kurka jest drobną dziewczynką (zaledwie 9.5 kg przy 86 cm wzrostu) o ogromnej potrzebie bliskości – w ciągu dnia, przed snem, po jedzeniu, w trakcie zabawy, prawie ZAWSZE ma ochotę się przytulić. Zaspokojenie potrzeby bliskości uważam za jeden ze swoich sukcesów macierzyńskich. Mam w szanownym poważaniu wszelkie pseudo-metody usypiania/uspokajania dziecka poprzez dyscyplinowanie i nakazy. Wychodzę z założenia, że strofowanie i upominanie nie działa w żaden sposób rozwojowo; przytulanie i w ogóle okazywanie komuś, że jest dla nas ważny, a zwłaszcza dziecku – podnosi jego samoocenę, poczucie własnej wartości. Kiedys wpadłam w pułapkę typu :”moje dziecko robi to tak i tak – Twoje tez powinno”.

Nie.

Moje dziecko nic nie musi i póki jest dzieckiem, ma przywilej dzieciństwa.

Są oczywiście granice zdrowego rozsądku, których przekroczenie mogłoby skutkować wysadzeniem mieszkania w cholerę, albo innymi nieciekawymi perturbacjami. Sa oczywiście obowiązki, których przybędzie wraz z wiekiem, pójściem do szkoły etc. Jeżeli jednak moje dziecko ma ochotę się przytulać, to się przytulamy; ma ochotę jeść – to jemy, śpi – to niech śpi, widocznie jest zmęczone. Identyfikacja potrzeb własnego dziecka – czasami wydaje się nam, rodzicom, że wiemy lepiej, wychodzi różnie. Często dlatego, że nie mamy wspólnych, magicznych chwil, dzięki którym poznajemy się nawzajem. Nie mamy czasu, mamy WAŻNIEJSZE sprawy na głowie. często tak mało nas w życiu naszych dzieci.

Nie zapominajmy, że to, co najważniejsze, umyka przez palce, szybciej niż jesteśmy w stanie dostrzec.

 

zainspirowane tekstem To, co najważniejsze, jest w nas samych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>